DOM JUTRA W SZCZECINIE, CZYLI O POLSKIEJ TĘSKNOCIE ZA PRZESTRZENIĄ PUBLICZNĄ.

 

W Szczecinie buzowało i każda osoba, którą spotkałam pytała mnie, czy byłam już w Domu Jutra. Na początku nie wiedziałam o co chodzi, ale szybko zainteresowałam się i zapragnęłam odwiedzić to miejsce. Niekoniecznie dlatego, że było wyjątkowe, ale dlatego, że było ucieleśnieniem rzeczy, które dwa lata wcześniej przewidywała Zuzanna Skalska.

 

Zuzanna Skalska opowiadała, jak wielkie korporacje będą wkrótce musiały partycypować w tworzeniu przestrzeni publicznej – dbać o skwery, zazieleniać miasta i angażować się w prospołeczne akcje. Wydawało mi się to ciekawym, ale obecnie niemożliwym do wdrożenia pomysłem. Czy będzie im się to opłacało? A może to państwa zobligują gigantów przepisami do takiej dobroczynności? Byłam bardzo ciekawa, jak to się rozegra i oto tego lata miałam szansę obejrzeć ten typ marketingu na własne oczy.

Co musicie wiedzieć, to że Szczecin od lat żyje marzeniami o sklepie IKEA. Czasem budzi to uśmieszki politowania, innym razem poirytowanie, no bo Berlin ma, Poznań ma, a w Szczecinie nadal nic. Jest to jednak zrozumiałe życzenie, bo szwedzki gigant jest po prostu bardzo przystępny cenowo i pożądany. 

DOM JUTRA JAKO AKCJA MARKETINGOWA.

Mówi się, że to pierwszy taki projekt Ikei na świecie. Rok przed oficjalnym otwarciem sklepu w Szczecinie marka pozyskuje parter kamienicy w centrum miasta i otwiera tam Dom Jutra, który ma na celu zrzeszać mieszkańców i edukować ich w zakresie ekologicznego stylu życia. W Domu Jutra nie można kupić żadnych produktów, ale można zaprojektować sobie kuchnię. 

Znajdziecie tu bezpłatną przestrzeń coworkingową, samoobsługową kawiarenkę, lodówkę działającą na zasadzie jadłodzielni, kompostowniki, strefę chilloutu i salę warsztatową. 


Na miejscu będzie można nauczyć się, jak segregować śmieci, ale też jak naprawić zepsute przedmioty – do warsztatów tego typu przypisani są specjalni opiekunowie. W obiekcie odbywają się też wykłady np. o eko budownictwie.

 

Wszystkie te zabiegi mają oczywiście przy okazji zapoznać z produktami i filozofią marki. To, co mnie najbardziej zainteresowało to entuzjazm mieszkańców Szczecina związany z tym miejscem. Moim zdaniem ewidentnie wskazuje to na brak przyjaznej przestrzeni publicznej i to nie tylko w Szczecinie, ale w całej Polsce. Przypominam tekst o warszawskim Teatrze Nowym, który również pełni funkcję niekomercyjnej przestrzeni publicznej, choć w rzeczywistości nią nie jest. Jeśli chodzi o ikeowski Dom Jutra, wraz z otwarciem sklepu w Szczecinie przejdzie on pod opiekę miasta, a jego charakter ma pozostać niezmieniony.


Przykład zaangażowanych mieszkańców stołecznego Mokotowa, którzy walczyli o lokal w modernistycznej kamienicy przy ul. Puławskiej, również wskazuje, że przestrzeń publiczna, jakiej łakniemy, nie ogranicza się do parków czy skwerów. Zależy nam też, by bez wydawania dużych pieniędzy móc posłuchać ciekawego wykładu, czegoś się nauczyć lub spędzić czas ze znajomymi, albo poznać nowe osoby.

A CO Z INICJATYWĄ PO STRONIE MIASTA?

Czy jest szansa, by miasta wyciągnęły ludzi z galerii handlowych i zaproponowały im przestrzeń i wydarzenia, w których rzeczywiście te potrzeby mogłyby być zaspokojone? Czy tego typu przestrzenie inicjowane przez wielkie koncerny to wartość dodana, czy odciążanie miasta, które powinno oferować pozbawione kontekstu komercyjnego przestrzenie publiczne? Z ciekawością przyglądam się temu zjawisku i wpływom, jakie będzie wywierać na nas i nasze miasta.

 

Dom Jutra znajduje się w Szczecinie przy pl. Odrodzenia, przy ul. Monte Cassino 6. Jest czynny od poniedziałku do soboty, w godzinach 10-20.

O akcji

Nie olewamy miasta, bo sprawy miejskiej przestrzeni nie są nam obojętne.

Organizujemy spotkania, debaty i akcje specjalne. Zapraszamy do dialogu wszystkich tych, dla których losy i rozwój miast – ich wygląd, architektura, a także stan czystości – są ważne. Chcemy pokazać, że razem możemy zmieniać przestrzeń miasta, czyniąc ją bardziej przyjazną, komfortową i estetyczną.

Nasz manifest

O autorce

Justyna Kokoszenko

Nie jestem ani urbanistką, ani architektką, ani nawet zaprawioną w bojach miejską aktywistką. Kim jestem? Dziennikarką, której super moc to ciekawość świata i stawianie pytań tym, którzy znają odpowiedzi. Jestem osobą „spoza” środowiska, ale…