MIEJSKI SŁOWNIK NOM: PATODEWELOPERKA

Pato stało się bardzo modnym przedrostkiem. Patoinfluencerzy, patointeligencja a teraz również patodeweloperka pojawiają się już nie tylko w mowie potocznej, ale zaczynają być używanym opisem współczesnych zjawisk. Przedrostek pato oznacza po prostu patologię. 

CO TO JEST PATODEWELOPERKA?

Termin patodeweloperki ukuł aktywista miejski Jan Śpiewak dla określenia tego, co wkurza wielu i to nie bez powodu. Ta trafna nazwa określa podejście deweloperów, którzy kierują się wyłącznie zyskiem, tworząc fuszerę, zamiast myśleć o architekturze szerzej, również w ujęciu społecznym. I choć zgadzamy się, że biznes jest od zarabiania pieniędzy, wszyscy wiemy, że są takie obszary, gdzie kapitalizm staje się zbyt żarłoczny, a niewidzialna ręka rynku zdaje się klepać po plecach tych, którzy szpecą nasze miasta. Z pewnością można projektować inaczej i choć zwykle staramy się wskazywać ciekawe eksperymenty lub trafne posunięcia (przeczytaj, jak dobre projektowanie rozumie prof. Ewa Kuryłowicz), tym razem skupimy się na objaśnianiu terminu patodeweloperki.

Patodeweloperka ma na swoim koncie wiele grzechów. Wśród nich są:

  • budowanie osiedli pozbawionych infrastruktury łączącej z miastem
  • wykrawanie absurdalnie małych, ciemnych lub nieustawnych mieszkań z większych metraży i nadal sprzedawanie ich za astronomiczne sumy (!)
  • brak uczciwości w projektowaniu i myślenie wyłącznie o zysku
  • naginanie przepisów, którego efektem są często kuriozalne realizacje, takie jak plac zabaw 2 x 2 z jednym osamotnionym konikiem lub podwórka przypominające raczej spacerniaki niż miejsce sąsiedzkich spotkań
  • realizacje odmienne od pięknych wizualizacji, co bywa szokujące, gdy kupuje się mieszkanie na etapie „dziury w ziemi”
  • wyszukiwanie luk w prawie, by zbudować coś niezgodnego z wolą mieszkańców i normalnie obowiązującymi przepisami (przykład: COVID deweloperka)
  • przekłamywanie rzutów i tworzenie złudzenia przestrzeni — na rzucie owszem znajduje się i kuchnia i prysznic i kanapa, ale po bliższym zapoznaniu się ze skalą okazuje się, że takich mebli nie projektuje nawet IKEA, którą szczyci się sprytnym urządzaniem mikro przestrzeni (więcej przeczytasz tu)

A początek tej historii wraz z rzutami dzieła dzierżącego palmę pierwszeństwa wśród patodewelpoerów znajdziecie u Noizz

O akcji

Nie olewamy miasta, bo sprawy miejskiej przestrzeni nie są nam obojętne.

Organizujemy spotkania, debaty i akcje specjalne. Zapraszamy do dialogu wszystkich tych, dla których losy i rozwój miast – ich wygląd, architektura, a także stan czystości – są ważne. Chcemy pokazać, że razem możemy zmieniać przestrzeń miasta, czyniąc ją bardziej przyjazną, komfortową i estetyczną.

Nasz manifest

O autorce

Justyna Kokoszenko

Nie jestem ani urbanistką, ani architektką, ani nawet zaprawioną w bojach miejską aktywistką. Kim jestem? Dziennikarką, której super moc to ciekawość świata i stawianie pytań tym, którzy znają odpowiedzi. Jestem osobą „spoza” środowiska, ale…